Poznań przed decyzją o in vitro

Czy samorząd Poznania powinien finansować procedurę in vitro, a jeśli tak to w jakim zakresie? O tym rozmawiali radni z Komisji Rodziny.

Dofinansowanie leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego, czyli in vitro wprowadził rząd PO-PSL. Był to program dostępny w całym kraju. Po wyborach w październiku 2015 r. rząd PiS zdecydował o zakończeniu tego programu z dniem 30 czerwca 2016 r.

Jednym ze skutków takiej decyzji jest to, że część par, które rozpoczęły już realizację programu nie mogą go dokończyć, a dla nich powstały już zamrożone zarodki. Wśród poznańskich radnych od dawna toczy się dyskusja nad tym, aby z budżetu miasta sfinansować dla tych osób możliwość dokończenia procedury in vitro.

Według danych Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta, gdyby dofinansować transfer już zamrożonych zarodków, dotyczyłoby to 100 par i kosztowało około 150 tys. zł. Wydaje się, że w tym przypadku w Radzie Miasta można liczyć na porozumienie. Poparcie deklarują zarówno kluby koalicji Platformy Obywatelskiej i Zjednoczonej Lewicy, jak i opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość.

- Nie akceptuję ze względów światopoglądowych tej technologii, ale w przypadku zarodków już powołanych do życia jestem za ich inplantacją - deklaruje radny Przemysław Alexandrowicz. - Dalej idącej propozycji nie mogę zaakceptować - zaznacza.

Właśnie pomysł szerszego kontynuowania przez samorząd dawnego programu rządowego może wywołać największe różnice wśród radnych. Gdyby od przyszłego roku z budżetu miasta dofinansowywać pełną procedurę in vitro dotyczyłoby to około 300 nowych par, a koszt dla jednej pary to 7 tys. zł. Dlatego radny Marek Sternalski, przewodniczący Komisji Rodziny i jednocześnie szef klubu radnych PO apeluje, aby debatę podzielić na dwie części.

In vitro

- Sfinansowanie dokończenia in vitro nie budzi kontrowersji, postarajmy się już na sesji wrześniowej zabezpieczyć środki budżetowe. Nad drugim rozwiązaniem zacznijmy dyskusję. Ja będę namawiał, aby tym innym parom też pomóc. Uważam, że jest to obowiązkiem poznańskiego samorządu. To musi być jednak indywidualny wybór każdego radnego i nie będę w tej sprawie oczekiwał dyscypliny klubowej - podkreśla Sternalski i dodaje, że oprócz spraw światopoglądowych na decyzję będą miały wpływ również możliwości finansowe Poznania. Dlatego radni będą musieli rozważyć, czy przyjąć na przykład kryterium dochodowe i dofinansować tylko te pary, których nie stać na pokrycie kosztów.

Jeśli chodzi o finanse to konkretną propozycję przedstawiła przewodnicząca klubu Zjednoczonej Lewicy Katarzyna Kretkowska. Radni lewicy chcą, aby na ten cel przeznaczać co roku 3 mln zł począwszy od 2017 r. Kwota wzięła się z danych pochodzących z programu leczenia niepłodności przygotowanego przez stowarzyszenie Nasz Bocian.

Do dyskusji nad "poznańskim" in vitro włączyło się też ugrupowanie, które nie ma swoich reprezentantów w Radzie Miasta. Wojciech Chudy w imieniu Nowoczesnej namawiał radnych, aby poparli in vitro. - Szkoda, że nie ma finansowania rządowego, ale tym bardziej samorządy jako instytucje publiczne powinny wspierać takie zadania - twierdzi Wojciech Chudy.

O to, aby w debacie zwrócić uwagę nie tylko na własne przekonania apeluje z kolei radna PO Małgorzata Dudzic-Biskupska. - Rozmawiamy o tragedii wielu ludzi, którzy rozpoczęli procedurę rządową i nagle zostali pozbawieni tej możliwości. Warto pamiętać, że nasze decyzje zaważą, czy wiele par będzie miało szansę na dzieci, czy też nie - ocenia radna.

Źródło:poznan.pl

Autor

Redakcja

bypoznan.pl